Pożar łodzi na Jeziorze Drwęckim

Do dramatycznego zdarzenia doszło 2 lipca na Jeziorze Drwęckim w Ostródzie.

Około godziny 16 na jednej z łodzi przycumowanej w marinie klubu żeglarskiego doszło do wybuchu, a  chwilę potem do pożaru. Ogień błyskawicznie przeniósł się, na kolejny przycumowany obok jacht. Na statkach znajdowało się 13 osób w tym 11 dzieci, które w ostatniej chwili zdołali opuścić płonące łodzie. Do akcji ratunkowej z ostródzkiej JRG wyjechały trzy samochody ratowniczo-gaśnicze oraz jeden ratownictwa wodnego z łodzią ratowniczą. Na miejscu zdarzenia sytuacja okazała się poważna. Stan trójki dzieci i jednej osoby dorosłej był poważny. Mieli złamania i oparzenia. Pozostali poszkodowani, doznali lekkich urazów, jednak byli pod silnym wpływem wypadku. Ponadto łodzie paliły się, a jedna z nich zerwała się z cumy i zdryfowała kilkadziesiąt metrów dalej, w kierunku nabrzeża. Strażacy przystąpili do udzielania pomocy medycznej poszkodowanym i jednocześnie podjęli równoległą akcję gaśniczą obydwu łodzi. Na miejsce przybyły dwa zespoły ratownictwa medycznego. Lekarz zdecydował o koniecznej hospitalizacji czworga najbardziej poszkodowanych osób. Pozostali uczestnicy zdarzenia zostali odizolowani od traumatycznych widoków i pod opieką strażaków przebywali w pomieszczeniach klubu żeglarskiego, z którego zostali przewiezieni w miejsce kwaterunku. Jedna z łodzi została szybko ugaszona. Powstrzymano pożar przed rozwojem na kolejne jachty. Na drugiej łodzi rozszczelniły się dwie turystyczne butle z gazem. Strażacy zastosowali proces kontrolowanego wypalenia gazu. Butle były w sposób ciągły schładzanie strumieniami wody. Działania ratowniczo-gaśnicze trwały blisko dwie godziny. Udział w nich wzięło 6 zastępów z JRG Ostróda i  1 z OSP Ostróda. Ponadto dwa ambulanse, policja i straż miejska.

opracowanie: st. kpt. Grzegorz Różański, zdjęcia: st. kpt. Rafał Napiórkowski